Fermentowane herbaty z liści i kwiatów

Fermntowane liście czarnej porzeczki
Fermntowane liście czarnej porzeczki

Picie herbaty kojarzy mi się z chwilą wytchnienia od codziennych obowiązków… Kiedyś piłam tylko herbatę czarną, słodzoną cukrem. Później rozsmakowałam się w herbatach zielonych, słodzonych miodem, najlepiej lipowym.  Teraz do tego przyszła nowa pasja i czas na herbaty zupełnie innego typu – robione własnoręcznie, fermentowane z kwiatów, liści drzew i ziół. Na zlocie zielarskim miałam przyjemność uczestniczyć w prezentacji Ani Janickiej-Galant i Artura Bińkowskiego z   http://obliczagruzji.monomit.pl/pt „Herbaty z liści i kwiatów w Rosji i na Kaukazie czyli droga od fałszerstwa do kultowego napoju” na temat fermentowania różnych roślin w celu wytworzenia smacznej herbaty na wzór procesu jakiemu podlega zielona herbata podczas przemiany w  herbatę czarną.

Potrzeba matką wynalazku

Chińska herbata była droga, więc fałszowano ją za pomocą dodatku przetworzonej wierzbówki kiprzycy czyli iwan czaj. Herbatę z wierzbówki nazwano koporskij czaj.

W jaki sposób przetwarzano wierzbówkę?

Otóż podpatrzono w Chinach procesy, jakim poddają liście zielonej herbaty. Proces ten trafniej można nazwać oksydacją enzymatyczną (utlenianiem enzymatycznym).

1 Surowiec powinien być najpierw poddany zwiędnięciu,

2  należy naruszyć strukturę tak aby roślina puściła sok.

3 fermentacja, która odbywa się przez pogrzanie w wilgotnym środowisku. Można roślinę zawinąć np w mokrą  ściereczkę i  wystawić na słońce. Można zamknąć szczelnie w słoiku i włożyć do piekarnika na kilka godzin.

Jak rozpoznamy, że należy zakończyć już proces fermentacji i herbatę wysuszyć?

Tu niestety potrzebne jest wyczucie i trochę wprawy – herbata zmienia kolor, zazwyczaj lekko ciemnieje oraz zmienia zapach. Bardzo często pojawia się nowy aromat, nie obecny wcześniej w roślinie np karmelowy, kwiatowo -owocowy, podobnie, jak czarna herbata zyskuje nowy aromat w stosunku do herbaty zielonej.

Co można w ten sposób fermentować?

Możliwości są wręcz nieograniczone – można próbować z kwiatami i liśćmi każdej jadalnej rośliny. Trudno jest fermentować suche, skórzaste liście, łatwiej jest z roślinami soczystymi.

Dlaczego ziołowe herbaty są zdrowe?

Po pierwsze liczy się źródło surowca – „kupna” herbata pochodzi z upraw i jest poddawana działaniu pestycydów, nawozów itd. Jeżeli sami zbieramy liście ziół – wiemy w jakich warunkach rosły.

Ponadto liście ziół i drzew owocowych zawierają bogactwo naturalnych związków, z których duża cześć nadal pozostaje w produkcie po fermentacji, jednak nie dysponujemy wieloma badaniami w tym zakresie.

Co ja fermentowałam do tej pory?

  1. Iwan czaj – wierzbówkę kiprzycę – tu uzyskujemy napar podobny do czarnej herbaty, o innym, delikatnym aromacie.
  2. Liście maliny – niestety nie udało mi się uzyskać zapachu malinowego, mimo że piłam u znajomych pyszną herbatkę fermentowaną o zapachu malin. Nie wiem czy zawiniła odmiana owoców, czy fakt, że ja robiłam herbatkę z bardzo wczesnych liści, które pojawiały się zaledwie po zimie. Podobno „późniejsze” liście są bardziej aromatyczne.
  3. „Kotki” leszczynowe- męskie kwiaty leszczyny – herbata ma aromat owocowo- winny.
  4.  Liście poziomki – ze słoika po otwarciu „bucha” piękny truskawkowy zapach, ale nie przechodzi on do naparu.
  5. Liście czarnej porzeczki – uzyskałam napary delikatne w smaku.
  6. Liście orzecha włoskiego także o dziwo dają napar o delikatnym smaku, mimo że spodziewam się raczej wyczuwalnej goryczy.

Jakie herbatki fermentowane piłam?

Z czeremchy, nawłoci, liści śliwy, kwiatów bzu lilaka, owsa w fazie mlecznej…

 

Zachęcam Was gorąco do herbacianych eksperymentów! A może odkryjecie ciekawy, nowy smak….

 

Zapisz

Written By
More from Ola Read More

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *