Szampon tatarakowo – łopianowy


Swój pierwszy szampon do włosów zrobiłam na wspaniałych warszatatach u Inez Herbiness. Ten szampon mnie zachwycił. Nie zawierał SLS’ów, silikonów, sztucznych zapachów ani barwników. Zawierał za to bogactwo ziół pielęgnujących włosy i skórę głowy, które odwdzięczyły mi się mniejszym wypadaniem i przetłuszczaniem.

Teraz sama eksperymentuję z szamponami, zmieniam ich składy. Wykorzystuję to, co mam dostępne i co jest dobre dla moich włosów. Tak powstał szampon tatarakowo – łopianowy.

Skład na 100 g szamponu:

  1. Glukozyd decylowy – łagodny środek pieniący, myjący (można kupic w internecie) – 15 g.
  2. Macerat olejowy z wrotyczu (o maceratach będę jeszcze pisać, jeżeli nie macie możecie użyć np oleju rokitnikowego) – 5 g.
  3. Wywar z kłączy tataraku, korzeni żywokostu, łopianu, szyszek olchy, szyszek chmielu, ziela wrotyczu, kwiatów nagietka (dla włosów jasnych, brunetki mogą użyć np kory dębowej), kwiatów rumianku (dla włosów jasnych) oraz plechy porostu islandzkiego. Do garnka najpierw wrzucamy surowce twarde np korzenie, gotujemy około 5 min, a następnie dodajemy pozostałe zioła i gotujemy kolejne 5 min. Ilość 70 g.
  4. Gliceryna, lub jeszcze lepiej np gliceryt z piwonii albo pączków drzew. – 3 g.
  5. Ocet różany (zamiast niego możesz użyć octu jabłkowego) – 5 g.
  6. Guma ksantanowa – służy do zagęszcznia szamponu -około 1 g lub ciut mniej („na czubek noża”).
  7. Benzoesan sodu – łagodny konserwant (jak chcesz możesz go pominąć, ale wtedy szapon trzeba trzymać w lodówce i zużyć w przeciągu tygodnia) – 1 g.
  8. Olejki eteryczne – same w sobie mają konserwujące działanie, odkażające skórę głowy. Ja użyłam olejki: tatarakowy, rozmarynowy, cedrowy, lawendowy i miętowy i cytrynowy po kilka-kilkanaście kropel wedle uznania.

Więcej o ziołach użytych w szamponie:

  1. Wrotycz pospolity (Tanacetum vulgare) – świetnie sobie radzi z łojotokiem, łupieżem i wypadaniem włosów
  2. Tatarak zwyczajny (Acorus calamus) – działanie odkażające
  3. Żywokost lekarski (Symphytum officinale) – działanie gojące i łagodzące dzięki zawartości alantoiny
  4. Łopian (Arctium) – działanie przeciwłupieżowe i przeciw wypadaniu włosów
  5. Ocha czarna (Alnus glutinosa) – szyszeczki mają działanie przeciwzapalne i odkażające. Jeszczcze lepsze właściwości posiadają męskie kwiaty olchy opisane w poście Olsza Czarna- Niepopularne Źródło Preparatów Zdrowotnych.
  6. Chmiel zwyczajny (Humulus lupulus)– wzmacnia cebulki włosów, działa przeciwnko wypadaniu.
  7. Nagietek lekarski (Calendula officinalis) – nawilża , odżywia włosy, działa przeciw wolnym rodnikom
  8. Rumianek pospolity (Matricaria chamomilla) – łagodzi podrażnienia, odkaża
  9. Porost islandzki (płucnica islandzka Cetraria islandica) – nawilża

Wykonanie:

Jest ono dość proste. Dla mnie jedyną trudnościa jest uzyskanie jednolitej konsystencji, jednak tak bardzo sie tym nie przejmuję, bo w szamponach nie ona jest najważniejsza, tylko działanie.

Do pierwszego naczynia odważamy: glukozyd decylowy oraz oleje (np macerat olejowy z wrotyczu) oraz dodajemy olejki eteryczne wedle uznania, mieszamy.

Do drugiego naczynia odważamy: odwar z zioł, glicerynę, ocet, mieszamy. Dodajemy benzoesan sodu i miksujemy.

PH fazy wodnej szamponu jest podobne jak pH skóry głowy i wynosi około 5 dzięki zawartości octu.

Teraz pozotało nam zagęszczenie szamponu. Proces ten nie jest konieczny i nie wpływa na jego działanie. Ja jednak jestem przyzwyczajona do gęstych szamponów, dlatego dodaję jeszcze gumę ksantanową, a dokładnie posypujemy ją po wierzchu czekamy aż napęcznieje i miksujemy kilkakrotnie aż do uzyskania jednolitej masy.

Na koniec przelewamy zawartość pierwszego naczynia do drugiego i mieszamy. Kto chce może zmiksować, ale wtedy szampon bardzo się spieni i zwiększy swoją objętość.

Lepiej przechowywać go w ciemnej butelce albo w szafce aby ochronić cenne składniki wrażliwe na światło np maceraty olejowe.

Osoby przyzwyczajone do SLS’ów na początku mogą zaobserwować pewną trudność w używaniu – trzeba dokładnie rozsmarować szampon po skórze głowy i włosach, w przeciwnym wypadku moga one pozostać nie domyte w miejcach , gdzie nie doszedł szampon. W przypadku SLS’ów środek myjący jest na tyle silny, że nie potrzebuje aż tak dokładnego rozprowadzenia, jednak ma działanie toksyczne na skórę głowy, a być może na całe ciało, dlatego lepiej nie ryzykować.

Szampon ten znakomicie się sprawdza jako płyn do higieny intymnej oraz do mycia twarzy oraz całego ciała. Dodatkowym plusem jest to, że teraz jadąc na wycieczkę wystarcza mi zabranie tylko jednego środka myjącego.

Życzę Wam udanych eksperymentów z korzyścią dla Waszych włosów!

Written By
More from Ola

Galaretka z owoców czarnego bzu

  Dziki bez czarny jest lekko kontrowersyjną rośliną. Z jednej strony zawiera...
Read More

4 komentarze

  • Jak dałam podwójną ilość gliceryny w stosunku do przepisu to wyszedł szampon napuszający, lekko wysujący włosy i dla osób z suchymi włosami nie był odpowiedni. W przypadku włośów tłustych dawał efekt uniesienia włosów.

    • Cieszę się. Dla niektórych zastąpienie glukozydu decylowego mydlnicą jest wystarczające, jeżeli chodzi o właściwości myjące. Przy moich tłustych włosach niestety muszę korzystać np z glukozydu decylowego.

  • Mam wrażenie, że benzoesan sodu łątwiej rozpuszcza się ciepłym wywarze ziołowym. Dopiero później, po wystygnięciu dodałam gliceryt i ocet różany, aby nie niszczycdelikatnych składników roślinnych np z pączków roślin, peonii czy róży.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *